O autorze
Jako dyplomata, który pełnił wiele funkcji (także wyższych) w MSZ i na placówkach mam pewne doświadczenie pozwalające na oceny wydarzeń międzynarodowych i naszych działań zagranicznych.
Jako emerytowany dyplomata nie mam szefa i dzięki temu mam swobodę wypowiedzi.
Nie wykorzystuję tej swobody dla zrzędzenia, że „przedtem było lepiej”, „co oni wyprawiają?!”, „ja bym to zrobił lepiej”.
Nie świerzbią mnie palce, żeby natychmiast wystukać, co mi przyjdzie do głowy. Dyplomatyczna praktyka podpowiada mi: „prześpij się z tym tematem, daj przemyślaną ocenę”.
Kontakt:
jwpiekarski@diplomats.pl

Jakiego „tłita” prześle @sikorskiradek z RPA?

Twitujmy rzadziej, a lepiej

Już drżę na myśl jakiego” tłita” przyśle z uroczystości pogrzebowych Nelsona Mandeli nasz wysłannik Radosław Sikorski. Pamiętam bowiem jak na pogrzebie izraelskiego premiera Izaaka Rabina jeden z prominentnych członków polskiej delegacji dostał telefon od swojego kilkunastoletniego syna, który pytał : „Tata, fajnie było?”. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli twita z Soweto, że „fajnie było”.



Twitują już prawie wszyscy: papież, prezydenci, premierzy, ministrowie spraw zagranicznych i innych, parlamentarzyści, analitycy, dziennikarze i zwykli, ale aktywni obywatele. I bardzo dobrze. Uderzając jednak palcami w klawiaturę powinniśmy myśleć równie intensywnie jak wtedy, kiedy bierzemy pióro do ręki, żeby napisać list lub oficjalne pismo.

Krótka forma stawia większe wymagania, niż rozwlekły tekst. Winston Churchill był kiedyś zaproszony do wystąpienia na publicznym spotkaniu. Zapytał jak długo ma przemawiać. „Jeśli godzinę, to mogę zaczynać od razu, jeśli 10 minut, to przepraszam, ale będę musiał się przygotować dwa tygodnie”. To, co się wrzuca na twitera też powinno być przemyślane. Czasami warto się ze swoimi złotymi myślami przespać. Rano może dojdziemy do wniosku, że wcale nie są one takie złote.

Radosław Sikorski należy do światowej czołówki politycznych twiterów. I piszę to bez żadnej ironii, a nawet z satysfakcją, że mamy polityka, który potrafi biegle komunikować się ze światem w języku znanym dalej niż tylko miedzy Odrą a Bugiem. Niewątpliwie atutem naszego ministra spraw zagranicznych jest również to, że twttuje w duecie. Wzajemnie twitują o sobie i retwitują @sikorsksiradek i @anneapplebaum rekomendując swoje wypowiedzi, artykuły, książki i publiczne wystąpienia. I to też nie jest zarzut, a ewidentna wartość dodana, która obojgu twierowcom dodaje odbiorców i popularności. Niestety polskie piekiełko sprawia, że u nas budzi to zazdrość i niechęć.

Tyle pochwał. Teraz prośba. Twiterzy pamiętajcie o starym prawie ekonomicznym: „im dobro rzadsze, tym ma większą cenę”. Rzadziej, a lepiej, please;-)
Trwa ładowanie komentarzy...