O autorze
Jako dyplomata, który pełnił wiele funkcji (także wyższych) w MSZ i na placówkach mam pewne doświadczenie pozwalające na oceny wydarzeń międzynarodowych i naszych działań zagranicznych.
Jako emerytowany dyplomata nie mam szefa i dzięki temu mam swobodę wypowiedzi.
Nie wykorzystuję tej swobody dla zrzędzenia, że „przedtem było lepiej”, „co oni wyprawiają?!”, „ja bym to zrobił lepiej”.
Nie świerzbią mnie palce, żeby natychmiast wystukać, co mi przyjdzie do głowy. Dyplomatyczna praktyka podpowiada mi: „prześpij się z tym tematem, daj przemyślaną ocenę”.
Kontakt:
jwpiekarski@diplomats.pl

Polityka zagraniczna, to zbyt poważna sprawa, aby powierzać ją służbom wywiadowczym i specjalnym.

Nie ma ważnego interesu Polski, aby udzielać azylu E. Snowdenowi. Koniec. Kropka.

George Clemanceau powiedział kiedyś, że wojna to jest zbyt poważna sprawa, aby powierzać ją generałom. Moim zdaniem polityka zagraniczna, to zbyt poważna sprawa, aby powierzać ją służbom wywiadowczym i specjalnym.



Stosunki międzynarodowe nafaszerowane są ostatnio serią incydentów wywołanych działaniami służb specjalnych lub ich agentów. Przypomnijmy sobie choćby zatrzymanie amerykańskiego „dyplomaty” w Moskwie w okolicznościach wskazujących na to, co w języku dyplomatycznym nazywa się „prowadzeniem działalności niezgodnej ze statusem dyplomatycznym” lub „działalnością wychodzącą poza ramy oficjalnych funkcji”.

Rządy na ogół dystansują się od tzw. szpiegowskich incydentów. Staraj się pomniejszyć ich znaczenie, tak, aby nie powodowały one większych negatywnych skutków dla dwustronnych stosunków i dla międzynarodowego wizerunku.

Ujawnione przez E. Snowdena informacje wywołały wiele zamieszania nie tylko w USA, ale także w relacjach miedzy USA, a krajami, które były przedmiotem nasłuchu Krajowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Niektórzy nasi komentatorzy, a nawet politycy bagatelizują ta sprawę twierdząc, że przecież powszechnie wiadomo, że wszyscy wszystkich starają się nagrywać, więc nie ma, co się oburzać.

Nie każde podsłuchiwanie i szpiegowanie ma taki sam charakter. Jak biznesmeni, prywatne firmy, trenerzy i działacze sportowi próbują zdobyć obce technologie lub wiadomości o przeciwniku, to ich sprawa. Jeśli państwa w warunkach wojennych próbują przechwycić systemy porozumiewania się wroga, ustalić jego siły i zamiary, to jest to normalne.

Ale jeśli służby specjalne szpiegują sojuszników, partnerów w czasach pokojowych, to jest to nieprzyzwoite i nierozsądne, bo grozi kompromitacją w razie ujawnienia. Zdobyte drogą podsłuchów wiadomości w zdecydowanej mierze są do uzyskania w drodze tradycyjnych metod działania służb dyplomatycznych. Stanowisko negocjacyjne jakiegoś państwa można ustalić w oparciu o analizy jawnych źródeł informacji, rozmowy dyplomatów z miejscowymi analitykami, politykami ekipy rządzącej i opozycji, dziennikarzami, przedstawicielami administracji rządowej i wreszcie kolegami z innych placówek dyplomatycznych.

Mało jest relacji z nietrafnych analiz dyplomatycznych przekazywanych do centrali. Jedną z nich była błędna ocena intencji Saddama Hussejna przekazana w lipcu 1990 roku, do Departamentu Stanu, po rozmowie z nim przez ambasador April Glaspie. Nie przewidziała ona, że Saddam zamierza uderzyć na Kuwejt, a rozmowę z nią przyjął, jako milczące przyzwolenie Amerykanów.

Natomiast historia ostatnich lat pokazała wiele błędnych ocen wywiadów, które pakowały swoje rządy w militarne, nie godne pozazdroszczenia awantury.

Relacje między państwami nie mogą być zagrożone działaniami zarówno różnych służb jak i indywidualnych osób w ten czy inny sposób powiązanych ze służbami.

Prośba Snowdena o azyl w Polsce, albo może w jakimś innym z kilkunastu krajów, do których skierował on swoje listy, jest klasycznym przykładem, jak jeden facet próbuje testować wiele krajów pod kątem ich reakcji na jego prośby. Ci co zareagują pozytywnie (a konia z rzędem temu, który to skutecznie zrobi; ja przewiduję, że Snowden pomieszka długo na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie), to będą ci „dobrzy, szanujący prawa człowieka, wolność słowa” . Kto zareaguje negatywnie, to amerykański sługus, lub lękliwy oportunista bojący się odwetowej reakcji USA.

Bardzo dobrze, że minister R. Sikorski szybko i zdecydowania zareagował w sprawie Snowdena. Nie ma ważnego interesu Polski, aby udzielać azylu Snowdenowi. Koniec. Kropka.
Trwa ładowanie komentarzy...