O autorze
Jako dyplomata, który pełnił wiele funkcji (także wyższych) w MSZ i na placówkach mam pewne doświadczenie pozwalające na oceny wydarzeń międzynarodowych i naszych działań zagranicznych.
Jako emerytowany dyplomata nie mam szefa i dzięki temu mam swobodę wypowiedzi.
Nie wykorzystuję tej swobody dla zrzędzenia, że „przedtem było lepiej”, „co oni wyprawiają?!”, „ja bym to zrobił lepiej”.
Nie świerzbią mnie palce, żeby natychmiast wystukać, co mi przyjdzie do głowy. Dyplomatyczna praktyka podpowiada mi: „prześpij się z tym tematem, daj przemyślaną ocenę”.
Kontakt:
jwpiekarski@diplomats.pl

Polityka Polski dla Europy nie może być polityką ciepłej wody w kranie

Europejskie sukcesy rządu D. Tuska stawiaja przed nim wyzwanie sformułowania polityki Polski dla Europy

Publikacja Rodericka Parkes’a w prestiżowym think tanku Carnegie Europe (31 maja br) pod tytułem „Jak Polska stała się głównym mocarstwem UE” napawa dumą i opisuje jak w ostatnich latach (rządów D. Tuska) Polska zajmuje miejsce w czołowej grupie najbardziej wpływowych krajów UE.
W wiodącej Wielkiej Trójce UE obok tandemu niemiecko francuskiego trzecim wielkim graczem jest Wielka Brytania, która jednak zyskuje sobie w UE miano hamulcowego, co zaczyna osłabiać jej pozycję. Osłabienie stosunków niemiecko – francuskich po zwycięstwie lewicy we Francji wywołało zainteresowanie Berlina zintensyfikowaniem współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego, do którego Polska wnosi wiano w postaci swoich sąsiadów z Grupy Wyszehradzkiej.
Ten wzrost pozycji Polski w Europie sprawia, że Polska zdała sobie sprawę, że może wywierać wpływ na łagodzenie różnic między Paryżem, Londynem i Berlinem. Z drugiej strony gdyby dochodziło do dalszych napięć między tą Wielka Trójką, Polska byłaby krajem, którego partnerstwo byłoby bardzo cenne i umacniałoby jeszcze bardziej pozycję Polski.
R. Parkes zadaje sobie jednak pytanie, równie ważne dla nas: Czy Polska potrafi to właściwie wykorzystać? Wymienia trzy potencjalne przeszkody: trwające w Polsce uprzedzenie wobec Niemiec; inne niż główno-nurtowe podejście Polski do euro, polityki energetycznej i rozszerzenia; i wreszcie pojawiające się znaki zapytania co do wewnętrznego rozwoju sytuacji politycznej i ekonomicznej.
Nie ulega wątpliwości, że są to czyniki, które mogą osłabić naszą pozycję na forum europejskim.
Aby odgrywać ważną rolę, Polska musi obecnie jasno wyartykułować:, do czego dąży?; czego chce? Tego oczekują od Polski inne kraje. Tyle autor.
Europejskie wystąpienia min. Radosława Sikorskiego kreślą jego poglądy na temat potrzeby zwiększenia integracji europejskiej. Są one dobrze przyjmowane w środowisku europejskich analityków i komentatorów politycznych.
Ale wizji polskiej polityki dla Europy oczekuje się od premiera rządu, a nie od jednego z jego ministrów. Jeśli jednak premier miałby zaoferować Europejczykom politykę „ciepłej wody w kranie”, to nie rokuje mu ani „porwania mas”, ani oklasków polityków i europejskich intelektualistów. Europa jest w trudnej sytuacji ekonomicznej, Europejczycy traktują osiągnięcia UE jako coś naturalnie należnego, a na wszelkiego rodzaju trudności i mankamenty odpowiadają tendencjami do odchodzenia od europejskich standardów i poszukują wyjścia w renacjonalizacji rozwiązań.
Niezależnie od tego, czy Donald Tusk będzie chciał kandydować na europejskie stanowisko, czy nie, oczekuje się od niego zaprezentowania nie tyle polskiej polityki europejskiej, ale polityki Polski dla Europy.
Trwa ładowanie komentarzy...