O autorze
Jako dyplomata, który pełnił wiele funkcji (także wyższych) w MSZ i na placówkach mam pewne doświadczenie pozwalające na oceny wydarzeń międzynarodowych i naszych działań zagranicznych.
Jako emerytowany dyplomata nie mam szefa i dzięki temu mam swobodę wypowiedzi.
Nie wykorzystuję tej swobody dla zrzędzenia, że „przedtem było lepiej”, „co oni wyprawiają?!”, „ja bym to zrobił lepiej”.
Nie świerzbią mnie palce, żeby natychmiast wystukać, co mi przyjdzie do głowy. Dyplomatyczna praktyka podpowiada mi: „prześpij się z tym tematem, daj przemyślaną ocenę”.
Kontakt:
jwpiekarski@diplomats.pl

Dlaczego rozsądni ludzie wierzą w konspiracyjne teorie?

Nie tylko my mamy problem ze zwolennikami spiskowych teorii dziejów. M. Laska czeka trudne zadanie.

Kolejna konfrontacja (wprawdzie jedynie pośrednia) pana Macieja Laska i Antoniego Macierewicza zwróciła moją uwagę na artykuł Maggie Koerth-Baker pod powyższym tytułem, który ukazał się w tym samym dniu (21 maja) w amerykańskim New York Times. Badania psychologów i politologów na ten temat oparte są na realiach amerykańskich. Mechanizm opisywanych zjawisk jest jednak na tyle uniwersalny, że pasuje jak ulał do naszej rzeczywistości.

Autorka pisze, że po zamachu bombowym w czasie maratonu w Bostonie wybuchły w internecie spekulacje dotyczące tożsamości i motywów nieznanego sprawcy (sprawców). Spekulacje nie ustały nawet po złapaniu i zidentyfikowaniu prawdziwych sprawców braci Tsarnajew. Tyle tylko, ze przybrały one nową formę. Np.: a może bracia Tsarnajew to tylko kozły ofiarne, które mają odwrócić uwagę od tajemniczych wysoko powiązanych Saudyjczyków, a może są niewinni, a zamiast Saudyjczyków zamachowiec działał na zlecenie jakiejś przestępczej komórki w naszym własnym rządzie, a może Tsarnajewowie to zrobili, ale działali potajemnie na rzecz jakieś większej organizacji?
Teorie są szalone, ale zdaniem autorki ci którzy je propagują nie, oni są zupełnie normalnymi ludźmi .

Ostatnie badania naukowe pokazują, że jeśli uważasz, że jedna z tych teorii jest możliwa, to prawdopodobnie uważasz to samo o pozostałych, chociaż są one sprzeczne ze sobą. Najlepszym wskaźnikiem wiary w teorię spisku jest wiara w inne teorie konspiracyjne – mówi Viren Swami, profesor psychologii, który badał wiarę w teorie spiskowe na Uniwersytecie Westminster w Anglii. Zdaniem psychologów wiara w spisek jest nie tyle rezultatem jakiegoś pojedyńczego zdarzenia, ale wyrazem szerszego poglądu na świat.


Dalej autorka przypomina, ze Richard Hofstadter napisał w 1965 roku w książce ”Paranoiczny styl amerykańskiej polityki” , że teorie spiskowe, szczególnie te z udziałem wścibskich cudzoziemców, są ulubioną rozrywką Amerykanów. Amerykanie zawsze mieli podstępne podejrzenia, że ktoś na nich czyha: masoni, katolicy, komuniści. Wydawałoby się, że od czasu książki Hofstadtera dostęp do informacji szalenie się rozszerzył i powinien zminimalizować takie dzikie spekulacje. Ale wg niedawnych badań naukowych najprawdopodobniej sprawia on jedynie, że teorie te są jeszcze bardziej przekonujące dla publiczności. Co dziwniejsze tego typu spiskowe rozumowanie nie dotyczy tylko jakiegoś marginesu społeczeństwa. Absolutnie zdrowe umysły posiadają nieprawdopodobną zdolność rozwijania narracji, a nawet najdziksze teorie konspiracyjne mogą być oparte na pozornie racjonalnym rozumowaniu, co czyni je tym bardziej nonsensownymi. Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Fairleigh Dickinson pokazało, że 63% zarejestrowanych wyborców amerykańskich wierzy w przynajmniej jedną teorię spiskowa.

W 2010 roku opublikowano badania w czasopiśmie naukowym The Psychologist, z których wynika, dość zaskakująco, że „konspiratorzy” są na ogół bardziej cyniczni wobec świata, a w szczególności wobec polityki. Teorie konspiracyjne są bardziej przekonywujące dla ludzi z niską samooceną, wydają się być reakcją na poczucie niepewności i bezsilności, które wyzwalają wzmożoną aktywność części mózgu (zwanej amygdala) odpowiedzialnej m.in. za nasze interakcje społeczne, agresję, strach wywołując wielokrotnie powtarzane oceny informacji w celu stworzenia spójnej i zrozumiałej narracji. Ta zdolność mózgu do generowania nowych narracji po szokujących wydarzeniach może tak bardzo przyczyniać się do paranoi w tym kraju konkluduje autorka.

Okazuje się, że istnieje przekonanie, że jeśli ty znasz prawdę, a inni jej nie znają, to w ten sposób masz uspakajające poczucie, że wiesz, co czynić. Chyba żadne zdanie z tego artykułu nie pasuje tak bardzo do Antoniego Macierewicza jak to, że dobrze jest się czuć mądrym starym kozłem w stadzie owiec.

Trudno nie zgodzić się z autorka, że teorie spiskowe nie powstawałyby w świecie, w którym nie byłoby prawdziwych konspiracji. Spiski Watergate, czy afera Iran-contra powiązane z manipulowaniem i naruszanie demokratycznych procedur miały miejsce.

Psychologowie nie są pewni, czy poczucie bezsilności wywołuje teorie spiskowe, czy odwrotnie. Jak by nie było, naukowcy sugerują, że przekonania te są niczym więcej niż skrajną formą cynizmu, sprawiają, że ludzie odwracają się od polityki i tradycyjnych mediów , co jedynie pogłębia problem. Internet pomaga utrwalać tą paranoje.

Osobiście nie uważam, że ludzie wierzący w smoleński spisek są cynikami. Bardziej na tą wiarę składają się osobista frustracja, niska samoocena, poczucie bezsilności, czy też więź duchowa z liderem, który utracił najbliższych. Nie mam natomiast wątpliwości, że liderzy PIS-u, którzy ich w tym utwierdzają grają swoją cyniczną, polityczną grę.

Czy Komisja M. Laska zmieni postrzeganie zwolenników teorii spiskowych? Nie ma ona łatwego zadania. W 2006 roku amerykańscy politolodzy Brendan Nyhan i Jason Reifler zidentyfikowali zjawisko, które nazwali „efektem odwrotnego skutku” (backfire effect). Wykazali oni, że wysiłki obalenia nieprawdziwej informacji mogą utwierdzić ludzi, że fałszywa informacja jest prawdziwa, co nie miałoby miejsca, gdyby tych wysiłków nie podejmowano. Uczeni nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje, ale wydaje im się, że jest to bardziej powszechne wówczas, gdy ta nieprawdziwa informacja (teoria spiskowa) utwierdza własny światopogląd lub ideologię.

Tak więc wierzący nie dadzą się przekonać Panu Laskowi, pozostaną wierni Kaczyńskiemu i Macierewiczowi. Wątpiących powinno się udać pozyskać dla racjonalnej oceny faktów i wniosków.
Trwa ładowanie komentarzy...