Prezydent, czy Przewodniczący? Unii, czy Rady?

Żegnamy Premiera Donalda Tuska, witać będziemy Przewodniczącego Rady Europejskiej

Radosna wiadomość z końca sierpnia o wyborze przez Radę Europejską premiera Donalda Tuska na swojego przyszłego Przewodniczącego wywołała równie wiele radości jak i zamieszania co do istoty samej funkcji, jej znaczenia w strukturach samej Unii Europejskiej, a także jej rangi na forum międzynarodowym. Poza gratulacjami wstrzymywałem się od komentarza na temat, nie tyle samego wydarzenia, co publicznych i medialnych reakcji na nie. Kurz trochę opadł, kwiatki na ołtarzu przywiędły, więc warto zacząć przedstawiać ludziom bardziej rzeczowy niż uczuciowy obraz sprawy.



Gdyby zamieszanie powstało tylko w głowach laików, niespecjalnie zorientowanych w sprawach międzynarodowych i politycznych, ale poruszonych (pozytywnie, negatywnie) ta ważną wiadomością, to bym się wcale nie zdziwił.

Niestety okazało się, że nawet w kręgach polityków, publicystów, dziennikarzy i ich rozmówców wiedza na temat tego co osiągnął nasz premier była bardzo powierzchowna. A osiągnął tak wiele, że nie potrzeba już mu nic dodawać. No więc, żeby była jasność. Nie mamy Polaka jako Prezydenta Europy, bo taka funkcja w ogóle nie istnieje.

Po polsku Przewodniczący, po angielsku President, po francusku President. Tak jest napisane w traktacie Lizbońskim w jego odpowiednich wersjach językowych. Polski tytuł „Przewodniczacy” należny jest także szefom dwóch innych instytucji europejskich: Parlamentowi i Komisji. W wersjach obcojęzycznych są to Prezydenci. A przecież nikomu nie przychodziło do głowy mówić po polsku o Jerzym Buzku jako o Prezydencie Parlamentu Europejskiego. Po angielsku, np. dla Brytyjczyków był on the President of European Parliament.

Po polsku używamy tytułu prezydent dla zapisanej w Konstytucji RP najwyższej funkcji w państwie „Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej” oraz dla opisanych w ustawie prezydentów miast. Wyrażę tu zadowolenie, że żaden z tych aktów prawnych nie używa rodzaju żeńskiego (Prezydentka?; Prezydenta?), co odbierałoby powagi wybranej na to stanowisko kobiecie.
Mamy w Polsce niestety do czynienia z nadużywaniem przez niektóre korporacje, stowarzyszenia i organizacje społeczne tytułu „prezydent” dla swoich de facto „przewodniczących” lub „prezesów”. Jest to wyrazem bufonady kierownictw tych instytucji.
Do prezydenta F. Mitteranda ktoś się zwrócił „Monsieur President..”, na co natychmiast usłyszał od niego: „President de quoi?” (Prezydent czego?). Bo dla odróżnienia od tuzinkowych prezydentów do głowy państwa francuskiego trzeba się zwracać „Monsieur le President de la Republique” . Apeluję, żebyśmy także do naszego Prezydenta, i o nim zawsze używali zwrotu „ Pan Prezydent Rzeczypospolitej”.
Nie ma Prezydenta Unii Europejskiej. Konstytucja Unii Europejskiej tworząca instytucję Prezydenta, a także Ministra Spraw Zagranicznych UE została odrzucona w referendach w dwóch krajach członkowskich UE (Francji i Holandii) i nigdy nie weszła w życie. W traktacie o Unii Europejskiej (Tzw. Traktat Lizboński) zrezygnowano ze wszystkich elementów nomenklatury i symboli, które mogły stwarzać wrażenie tworzenia z Unii Europejskiej struktury o cechach charakterystycznych dla państw narodowych.
Powstał urząd Przewodniczącego Rady Europejskiej, który przewodniczy obradom RE oraz zapewnia przygotowanie i ciągłość jej prac. Przewodniczący reprezentuje Unię na zewnątrz w sprawach dotyczących wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa (ale „bez uszczerbku dla uprawnień wysokiego przedstawiciela Unii d/s. ZiPB”). W tym charakterze Donald Tusk będzie reprezentował Unię Europejską na szczytach G7(8); G20; na spotkaniach Unii z przywódcami najważniejszych państw świata i spotkaniach regionalnych. Towarzyszył mu będzie zazwyczaj Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker lub Wysoka Przedstawiciel ds. ZiPB Federica Mogherini.
Traktatowe postanowienie, że Przewodniczący Rady Europejskiej nie może sprawować krajowej funkcji publicznej powinno rozwiać jakiekolwiek rozważania na temat zaangażowania Donalda Tuska w struktury partyjne np. w charakterze honorowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej,
W skład Rady Europejskiej wchodzą szefowie państw lub rządów krajów członkowskich, jak również jej przewodniczący i przewodniczący Komisji. Jest to więc obecnie grono 30 osób, które podejmuje swoje decyzje w drodze konsensusu. Gdyby w przewidzianych traktatem sytuacjach dochodziło do głosowania, to biorą w nim udział wyłącznie przedstawiciele państw członkowskich. Przewodniczący Rady i Komisji nie głosują. W pracach Rady uczestniczy także Wysoki Przedstawiciel ds. ZiPB.
Traktat konsekwentnie wymienia instytucje Unii w kolejności: Parlament Europejski, Rada Europejska, Rada Unii Europejskiej i Komisja Europejska. Oznacza to, że w ramach Unii taka jest protokolarna hierarchia przewodniczących tych instytucji. W czasie spotkań Rady Europejskiej Przewodniczący pełni rolę gospodarza i on zajmuje centralne miejsce w linii powitania, przy tzw. zdjęciach rodzinnych czy na przyjęciach.
Państwa członkowskie na spotkaniach międzynarodowych przestrzegają zasady, że szefowie państw i rządów mają pierwszeństwo protokolarne przed szefami organizacji i instytucji międzynarodowych, bo reprezentują suwerenne państwa. Precedencja miedzy nimi ustalana jest wg. zasady: głowy państw (monarchowie przed prezydentami) przed szefami rządów wg. długości sprawowania urzędu. W Unii Europejskiej w czasie obrad przyjmowana jest zasada kolejności wg. następujących po sobie rotacyjnych prezydencji narodowych.

A tak na marginesie, to odsyłam do Niezbędnika dyplomatycznego i protokolarnego (czyli co o tych sprawach powinni wiedzieć politycy, dziennikarze i obywatele) wydanego przez Wydawnictwo A.Marszałek.
Trwa ładowanie komentarzy...