Obalanie, czy osmieszanie państwa

Nasza afera podsłuchowa ma coś wspólnego ze sporami o ocenę dzialań Snowdena

Upublicznienia nielegalnych podsłuchów wywołało w Polsce wiele kontrowersyjnych emocji społecznych i politycznych.

Dla jednych największym złem było samo nagranie i opublikowanie tego przez tygodnik „Wprost”. Zarzuty były najróżniejszego rodzaju: realizują scenariusz wrogich, obcych służb dążących do osłabienia (a może zlikwidowania państwa Polskieg); wpisują się w spisek przeciwko rządowi dążąc do jego obalenia i dojścia do władzy PIS; dają się manipulować służbom specjalnym, (lub ich byłym funkcjonariuszom), które są niezadowolone z planowanych wobec nich reform; chcą sobie podnieść nakład wykorzystując do tego pochodzące z przestępczego działania materiały.

Zwolenników tej teorii praktycznie nie interesowała treść ani forma nagranych rozmów. Całkowicie bagatelizowana była treść rozmów Belka – Sienkiewicz, z lekką przyganą spotykało się używane w tych rozmowach słownictwo. Bo przecież to była „prywatna rozmowa” a poza tym wszyscy tak gadamy.

Spór co do tego czy ważna jest treść, czy sposób zdobycia i upublicznienia materiału, który bez wątpienia nie wystawiał przedstawicielom rządzącej ekipy najlepszego świadectwa będzie trwał. Sprawa jest bowiem rzeczywiście skomplikowana.
Pamiętacie państwo głosy jakie odezwały się w Polsce po informacji, że Snowden chciałby się ubiegać o azyl w naszym kraju. Minister Sikorski bardzo mądrze uciął spekulacje na ten temat mówiąc, że taki wniosek nie uzyskałby jego poparcia (niezbędnego dla pozytywnego załatwienia). Snowden popełnił przestępstwo zdrady własnego kraju. Kraju z którym mamy bardzo istotne interesy dotyczące bezpieczeństwa naszego państwa.

Ale ilu to naszych obrońców prawa do informacji wypowiadało się wtedy w obronie Snowdena, a niektórym nawet podobała się idiotyczna propozycja wystąpienia dla niego o pokojowa nagrodę Nobla. Najwięcej tego typu głosów było na łamach tych samych mediów, w których obecnie dominuje obrona rządowej linii, że najważniejsze jest złapać i ukarać tych co nagrali i ujawnili, a nie tych co paplali przy sucie zastawionym (chyba jednak za pieniądze z naszych podatków), stole na temat wyrzucenia konstytucyjnego ministra, czy też skręcenia finansowej kontroli żony byłego ministra.

W sprawie Snowdena wypowiadałem się zdecydowanie przeciwko mieszaniu państwa Polskiego w obronę i uciekanie przed odpowiedzialnością człowieka odpowiedzialnego za zdradę swojego kraju. Nie kwestionuję jednak pozytywnej strony tego, że dowiedzieliśmy się o kontrowersyjnych, nagannych politycznie i wątpliwych prawnie praktyk amerykańskich służb bezpieczeństwa.

Teraz też nie bronię sprawcy (ów) nagrań, ale nie uważam, aby na miejscu było potępianie tygodnika za upublicznienie nagrań i bronienie danych swojego informatora.
Min. Olechowski mówił, że afera podsłuchowa, to kryzys w państwie, a nie kryzys państwa. Pełna zgoda. Czkajmy na wyniki śledztwa.

Czy doprowadzi ono do moskiewskich agentur, czy też było to działanie obliczone nie tyle na obalenie, co na ośmieszenie rządu?

Niestety, te dwie ostatnie opcje, to prawie to samo, bo nie ma nic gorszego niż władza, z której ludzie się po prostu śmieją.
Trwa ładowanie komentarzy...